Po raz trzeci harcerki i harcerze z całego świata połączyli się aby zaśpiewać jednym wspólnym głosem piosenkę harcerską… „Jak dobrze nam”.
[more]
Po raz trzeci harcerki i harcerze z całego świata połączyli się aby zaśpiewać jednym wspólnym głosem piosenkę harcerską… „Jak dobrze nam”.
[more]
W dniu 14.09.2012 otrzymaliśmy komunikat datowany na 7.09.2012 o powołaniu w Hannoverze Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech (ZHPwN) przy Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła.
Oświadczamy niniejszym, że:
1. nasze środowisko: 1 Lipskiej Drużyny Harcerskiej im. ks. Józefa Poniatowskiego funkcjonuje w ramach ZHP poza granicami Kraju (ZHPpgK) i nie utożsamiamy się z inicjatywą ZHPwN, z jego inicjatorami, przedstawicielami ani założeniami organizacyjnymi.
2. nasze środowisko harcerskie w Lipsku jest niezależne od jakichkolwiek organizacji polonijnych w Niemczech (ba… działa nawet wbrew priorytetom i „polityce wspierania organizacji polonijnych” polskiego MSZ czy innych instytucji).
hm. Rafał Ryszka HR
Reaktywowana w 2012 roku w Hannowerze organizacja budzi spore zastrzeżenia formalne (sposób mianowania kierownictwa, legalność przejęcia/”kontynuacji” historycznej tradycji przedwojennej organizacji, itd.), merytoryczne (harcerstwo czy „odskocznia” dla politycznych ambicji założycieli), czy metodyczne (zaprzeczenie harcerskiej metodyce która najpierw tworzy struktury oddolne (zastępy, drużyny) a dopiero później struktury do nich naczelne (naczelnictwo, główna kwatera, chorągwie).
Głównymi celami działalności Związku Harcerstwa Polskiego w Niemczech jest integracja środowisk polonijnych w formacji harcerskiej, podczas wspólnej pracy i zabawy, oraz pomoc w wychowywaniu dzieci i młodzieży polonijnej, min. poprzez:

Już po raz trzeci wybieramy się do Holandii do Arnhem na obchody kolejnej rocznicy Operacji MARKET GARDEN z 1944 roku, kiedy to w Arnhem i okolicach wylądowali żołnierze 6. Brygady Desantowo-powietrznej im. gen. Sosabowskiego.
Po drodze spotkamy sie z Polakami z Bonn i Kolonii. Z Lipska wyruszamy w piątek 21.09 po południu i wracamy w niedzielę wieczorem. Tutaj można zobaczyć zdjęcia z porzednich wyjazdów. Koszt zależy od ilości uczestników. Na zgłoszenia czekamy do 8.09.2012 (na adres Ryszka@gmx.net)
Tutaj znajduje się kaledarium w porządku chronologicznym naszych zbiórek, biwaków, obozów …..
Zapraszamy do zobaczenia zdjęć przy poszczególnych kategoriach.
[more]
16.12.2011. Spotkanie mikołajkowe organizowane przez Punkt Nauczania J. Polskiego w Lipsku
Spotkanie odbyło się w siedzibie Instytutu Polskiego na Rynku w Lipsku. Przy okazji spotkania była wizyta św. Mikołaja, Jasełka przygotowane przez uczniów polskich, prezenty dla bardzo grzecznych i mniej grzecznych dzieci.
10.12.2011. Zbiórka
Zbiórka odbyła się w Dölitz.
8.10.2011. Wizyta w ZOO i Gondwanaland
W sobotę 8.10.2011 razem z grupą Polaków z Magdeburga byliśmy w lipskim ZOO. Niektórzy z nas pierwszy raz byli w nowej lipskiej aktrakcji GONDWANALAND. Pogoda była paskudna i różnica temperatur + 8 na zewnatrz i + 40 w środku niektórym dała się później we znaki. Małpy odwiedzone, zebry, lew, ryby, pingwiny, … do następnego razu. Z Izą z Magdeburga na wiosnę 2012 szykujemy rowerowy Rajd W POŁ DROGI / może Halle i okolice…
Podobnie jak w roku 2010 uczestniczyliśmy w uroczystościach operacji „Market-Garden”. Bitwa o Arnhem miała na celu przedostanie się aliantów w głąb Niemiec a przede wszystkim opanowanie Zagłębia Ruhry które było ważnym centrum przemysłowym III Rzeszy. W bitwie wzięła udział polska elitarna 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa dowodzona przez generała Stanisława Sosabowskiego. Alianci liczyli na załamanie się obrony Niemców i doprowadzenie do ich kapitulacji jeszcze w 1944 roku. Operacja polegała na połączeniu natarcia 2 Armii brytyjskiej z desantem 1 Armii Powietrzno-Desantowej mającej przygotować przeprawę na rzece Ren. Zadaniem polskiej brygady spadochronowej było wsparcie brytyjskiej 1 Dywizji Powietrzno-Desantowej mającej za cel uchwycenie najbardziej w tej operacji wysuniętych w głąb terytorium nieprzyjaciela przepraw przez rzekę Ren w rejonie miasta Arnhem. Niestety militarnie cała operacja okazała się przegrana, ale jej mit i etos był bardzo ważny dla morale aliantów. W walkach zginęło prawie 100 Polaków. Bitwa o most w Arnhem wycisnęła ogromne piętno na tutejszych mieszkańcach i co roku wspominają pamięć o walczących tutaj Polakach. Jak sami mówią: „Do dziś jesteśmy wdzięczni Polakom, Anglikom, że przylecieli nas wyzwalać, a wielu z nich oddało swoje życie. Polacy mieli pecha, wylądowali w Driel na południowym brzegu i od razu znaleźli się pod ostrzałem Niemców”. Szczególnie w miejscowości Driel pamiętają Polaków. Na głównym placu miasteczka –Polenplein, czyli placu Polskim, stoi pomnik na cześć poległych Polaków. Tu co roku we wrześniu spotykają się kombatanci i młodzież, odbywa się uroczysty apel miejscowych i polskich delegacji W tych uroczystościach w 2011 roku brał udział zastęp Lipskiej Dr. Harcerskiej i razem z kilkunastoma Polakami z Bonn – na zaproszenie Druha Andrzeja samochodami dojechaliśmy do Holandii. Złożyliśmy kwiaty na cmentarzu wojskowym, uczestniczyliśmy w uroczystym apelu, zwiedzaliśmy muzeum AIR BORN w Ooesterbeek z wystawą „Polen van Driel”. Było kilka grup rekonstrukcyjnych z Polski w mundurach z epoki – wzbudzali powszechny podziw i zainteresowanie. Było to niesamowite przeżycie, żywa lekcja historii. Już dawno nie słyszeliśmy tyle dobrych opinii o Polakach. Pamięć generała Sosabowskiego i jego żołnierzy mimo upływu czasu jest żywa.
Relacja uczestnika Rajdu Kornela (pisownia oryginlna zachowana):
W dniu 16.09.2011 pojechalismy z naschym druzynowym (Rafal Ryschka) do Holandii na obchody 67 rocznicy bitwy pod Arnhem. Rafal, Julka i Antos ja i moja mama pojechalysmy w piatek po poludniu do Bonn (miasto gumisiowHARIBO) do Andrzeja Grodzkiego. Do Bonn jechalismy 5godzin i do Holandii 2 godziny. W Holandii w Oosterbeek bylismy w Muzeum wojskowym i na cmentarzu wojennym. Pozniej pojechalismy do Driel na uroczystosc poswiecona ladowaniu polskich lotnikow.I jedlismy tam grochowke. W drodze powrotnej jechalismy przez Köln. Wieczorem na koniec ogladalismy u Andrzeja zdjenca zrobione przez kazdego z nas.
Obóz harcerski 2011
Tegoroczny obóz harcerski miał miejsce w terminie 15-30.07.2011 i był w Borach Dolnośląskich, a dokładnie w w Biskupinie koło Rokitek – powiat Chojnów. Wzorem ubiegłych lat gościliśmy u harcerzy ZHR ze szczepu VICTORIA z Jeleniej Góry.
Harcerski piknik rodzinny z okazji Dnia Dziecka – 4.06.2011
W sobotę 4 czerwca odbył się piknik harcersko-rodzinny z okazji Dnia Dziecka. Pływaliśmy łódkami po kanałach Elstery a później mieliśmy rodzinnego grila.
9.04.2011. Wyjazd do Magdeburga do Jahrtausendturm w Elbauenpark
Jahrtausendturm jest najwyższą drewnianą wieżą na świecie. Podczas całodniowego pobytu w stolicy Saksonii-Anhalt byli z nami Polacy tam mieszkający. Wspólnie zwiedzaliśmy Elbauenpark i prawie wszystkie jego aktrakcje łącznie z letnim torem saneczkowym i kolejką napowietrzną. Pogoda i humory nam dopisywały a pieszo zrobiliśmy ładnych kilkanaście kilometrów. Nawet będace z nami maluchy – Antoś, Agnieszka dali radę ! Tutaj można zobaczyć relację z wizyty na stronie Polsko-Niemieckego Towarzystwa Saksonii-Anhalt z Magdeburga. Pani Izabeli i Jej przyjaciołom dziękujemy za gościnę i zapraszamy do Lipska !
Zobacz zdjęcia z wyprawy do Magdeburga autorstwa Rafała Ryszki i Izabeli Peter.
Wyjazd do Drezna do Muzeum Higieny
W sobotę 29.01.2011 zwiedzaliśmy bardzo ciekawe Muzeum Higieny – w tym szklane figury („Człowiek za szkła”), modele woskowe, modele anatomiczne, wystawę „Abenteuer Mensch”,”Unsere fünf Sinne” – modele do samodzielnego wypróbowania oraz medialne instalacje dotyczące ciała człowieka. Teraz już dokładnie wiemy jak fukcjonuje nasz organizm.
Wycieczka rowerowa do Colditz
Rajd rowerowy i zwiedzanie zamku Colditz miał miejsce 5.03.2011 rpku.
Jasełka w Lipsku
W środę 15 grudnia 2010 odbyły się jasełka dzieci z Lipska. Też braliśmy w nich udział. Dzieci odwiedził prawdziwy św. Mikołaj z workiem prezentów.
W weekend 17-18.09.2010 uczestniczyliśmy w rajdzie polonijnym do Kolonii i Oosterbeek/Driel w Holandii na cmentarzu wojskowym w Oosterbeek – „1944 – dwa wrześnie”. Razem z Druhem Andrzejem z Bonn samochodami dotarliśmy do Holandii gdzie zwiedzilismy Muzeum Airborne w Oosterbeek, wojskowy cmentarz z grobami polskich spadochroniarzy z roku 1944, a w Driel bralismy udział w uroczystościach na Placu Polskim. Zobacz fotorelację z Rajdu …
W dniach 4-5.0.2010 zorganizowaliśmy wyprawę harcerską w okolice Bad Schandau
(na południe od Drezna, przy granicy czeskiej) z noclegiem w płytkiej jaskini (BOOVE). Pogoda nam dopisała i zdobyliśmy
Schrammstein. Razem z nami byli też harcerze ZHR z Łodzi.
1 września 2010 w Lipsku
1.09.2010 uczestniczyliśmy w uroczystościach złożenia wieńców na Cmentarzu Wschodnim w Lipsku pod pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary wojny.
Obóz harcerski 2010
Obóz odbył się w Bronkowie nad jez. Piaszno koło Gubina w Województwie lubuskim w terminie od 5 do 25 lipca 2010 roku.
Nasza harcerska grupa z Lipska gościła na obozie zorganizowanym przez Szczep ZHR „VICTORIA” z Jeleniej Góry.
Wszystkich harcerzy z Wałbrzycha, Głogowa, Strzegomia i Jeleniej Góry serdecznie pozdrawiamy !
Obóz odbył się dzięki dofinansowaniu z Kancelarii Senatu RP.
VIII Zlot ZHPpgk w 100 lecie harcerstwa / Zegrze 24.07-7.08.2010
W roku 2010 każdy Polski harcerz w szczególny sposób obchodzi 100-lecie powstania harcerstwa polskiego.
Aby uczcić tę rocznicę odbył się Zlot harcerzy i harcerek z zagranicy,
z pięciu kontynentów na terenie naszej Ojczyzny.
Tutaj znajdziecie najnowsze informacje o Zlocie,
o obchodach 100-lecia i działalności harcerzy polskich w różnych kątach świata.
Na Zlocie obecny był gościnnie drużynowy.
Wyprawa na Fichtelberg (1214 m n.p.m.)
W połowie czerwca 14 osób, w tym 5 harcerzy ZHR z Opola zdobywało razem najwyższy szczyt Saksonii (i zarazem dawnego NRD !) Fichtelberg. Wyszliśmy z miejscowości Cranzahl i mimo przelotnego deszczu w sobotę po południu udało nam się wejść na szczyt. Nocowaliśmy w czeskiej miejscowości BOZI DAR . W niedzielę przy pięknej pogodzie przeszliśmy przez Oberwiesenthal i pojechaliśmy starodawną kolejką „Fichtlberbahn” kilka stacji dalej, aby w znanej nam już z poprzedniego dnia Cranzahl zakonczyć naszą wędrówkę. Podczas sobotniego wieczornego kominka część dzieci z Lipska – te które zrobiły specjalne zadania – dostała swoje pierwsze chusty harcerskie.
Relacja uczestnika biwaku – Kacpra Siwiaka – 1 Opolska Drużyna Harcerzy „Braterstwo Upór Rozwaga„:
Spotkaliśmy się 11.06.2010 na dworcu głównym w Opolu i tu zaczęła się nasza podróż. Mimo wielu przeszkód dotarliśmy pociągiemdo Zgorzelca gdzie czekał na nas dh Rafał z Lipska. Po przekroczeniu granicy już grubo po północy dojechaliśmy do Lipska. Nocowaliśmy u druha Rafała. W tym dniu napotkało nas najwięcej przeciwności losu: spóźniony pociąg w Opolu, problem z wyjazdem z Wrocławia, etc.
Kolejny dzień był bardzo męczący. Pobudka była bardzo wcześnie, bo o godzinie 6.30. Po tym szybkie pakowanie i wyjazd na największy dworzec czołowy w Europie – Leipzig HBF. Na dworcu po raz pierwszy ujrzeliśmy drużynę z Lipska. Wszyscy wsiedliśmy do pociągu do Chemnitz, a po przesiade dojechaliśmy do miasteczka CRANZAHL i udaliśmy się w góry. Po przyjeździe na miejsce związaliśmy harcerski krąg i wybraliśmy się czerwonym szlakiem w trasę. Pierwszym etapem podróży było wejście na najwyższy szczyt Saksonii (i byłego NRD) – Fichtelberg. U podnóża góry zaskoczył nas deszcz, ale mimo tego szczyt został zdobyty. Trzeci etap podróży był najłatwiejszy. Nim się obejrzeliśmy przekroczyliśmy granice czeską w BOZIM DARZE. Wieczorem, usiedliśmy przy kominku i podsumowaliśmy ten długi, męczący ale pełny wrażeń dzień.
Trzeci dzień był ostatnim dniem biwaku. Około południa przekroczyliśmy w tym samym miejscu co poprzedniego dnia granicę czesko – niemiecką i udaliśmy się do pobliskiego kurortu Oberwisenthal. Kilka kilometrów dalej w Niederwiesenthal wsiedliśmy do kolejki wąskotorowej która dowiozła nas na wczorajsze miejsce startu – CRANZAHL. Na dworcu złączyliśmy pożegnalny krąg. W jednej z małych stacji przed Chemnitz rozstaliśmy się z drużyną z Lipska i z przesiadkami w Dresden i Wrocławiu około północy byliśmy w Opolu.
Biwak był bardzo udany i mimo dużego zmęczenia wszyscy wrócili zadowoleni.
Zobacz zdjęcia z naszej wyprawy…
Przygotowanie do wyprawy górskiej
Wędrówka piesza odbyła się w sobotę 29.05.2010 na trasie z Doberschütz do Mockrehna. Do przejścia mieliśmy ok. 18 km a droga wiodła przez lasy i polany Naturpark Dübner Heide. Było nas razem 9 osób i przy pięknej, wiosennej wreszcie pogodzie – humory wszystkim dopisywały.
Dzień zwycięstwa
8.05.2010 zorganizowaliśmy rejs kajakowy po rzece Elsterze i kanałach centrum Lipska.
Rajd rowerowy z okazji św. Jerzego
17.04.2010 roku pokonaliśmy na rowerach prawie 50 km. Jechaliśmy trasą wzdłuż rzeki Saale. Wyjechaliśmy rano pociągiem z HBF Leipzig do MERSEBURG a później rowerami do NAUMBURGA. Stamtąd spowrotem pociągiem do Lipska. Trasa, która jest malowniczo położona wzdłuż rzeki, nieco nas zmęczyła ale warto było trochę się wysilić.
Z komentarzem Kardynała Stefana Wyszyńskiego
[more]
1. Harcerz(ka) służy Bogu i Polsce i sumiennie spełnia swoje obowiązki.
Pamiętam, że mam Ojca w Niebie, który jest Miłością i Prawdą. Z Ojca czerpię – przez Chrystusa, Syna Bożego i mojego Brata, Prawdę o Ojcu i Miłości do całej Rodziny Ludzkiej.
Mój Ojciec Niebieski jest Ojcem ludów i Narodów. Jest Ojcem mojego Narodu, z którego woli Naród żyje, działa, pracuje,
tworzy dzieje, cierpi i zwycięża, daje im wspólnotę Ojczystą, język, kulturę.
Jestem wszczepiony w mój Naród, do którego posłany jest przez Chrystusa – Kościół z Prawdą i Miłością.
2. Na słowie harcerza(ki) polegaj jak na Zawiszy.
Słowo Boże oznacza Prawdę, która wyzwala, i Miłość, która jednoczy. Mam promieniować Prawdą w Miłości. Słowo moje niech ujawnia Prawdę i niech będzie zawsze w Miłości. Unikam słów popędliwych, gniewnych, złośliwych i obłudnych. Jestem wierny Słowu Bożemu i Słowu, które promieniuje z warg i myśli moich.
3. Harcerz(ka) jest pożyteczny(a) i niesie pomoc bliźnim.
Harcerstwo oznacza gotowość służenia. Szukam wzoru – znajduję go w Bogurodzicy Służebnicy Pańskiej i w Chrystusie, który przyjął Postać Sługi. Służby mej wymaga sprawiedliwość, gdyż wszyscy inni ludzie mi służą, jestem odbiorcą ich wieloletniej posługi.
Służby mej wymaga Miłość, która jednoczy serca we wzajemnej pomocy, tym którzy jej potrzebują. Służyć będę w Miłości, która tworzy życie społeczne.
4. Harcerz(ka) w każdym widzi bliźniego, a za brata (siostrę) uważa każdego innego harcerza(kę).
Dzieci Jednego Ojca, który jest Miłością – jednoczyć będą dążeniem Serca i Dłoni – w braterstwie powszechnym. To jedyna droga do przezwyciężania nienawiści i ducha wojen.
Pamiętam, że każdemu należy się szacunek, uznanie, jego prawa do istnienia, do życia, do Prawdy, do Sprawiedliwości, do Miłości, do Wolności. Staram się zacierać różnicę między ludźmi wielkimi i małymi, mądrymi i prostymi, białymi i kolorowymi.
5. Harcerz(ka) postępuje po rycersku.
Postępować po rycersku, to znaczy być zdolnym do ofiary z siebie, do poświęcenia siebie, aż do krwi za sprawy Boże i ludzkie. Rycerz nie godzi w ludzi, tylko w zło. Nie toczy walki, by zwyciężać innych – tylko siebie i to, co w nas nie jest godne człowieka. Rycerz unika walki podstępnej, ale umie stanąć jasną twarzą wobec każdego, który się uważa za wroga, by Mu powiedzieć: Bracie!
6. Harcerz(ka) miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
Przypatrzcie się liliom polnym – przypatrzcie się ptakom niebieskim – to uśmiech Ojca, który ubiera i ozdabia, który karmi i żywi… Słońce Boże, światło i zieleń żyzna, barwne kwiaty, czyste powietrze – są dla wszystkich Dzieci Bożych, są głosem miłującego Ojca, którego poznajemy w pięknie stworzenia. Dziękuję Bogu – Stwórcy za każdy kwiat i kłos, za każdy owoc i kęs chleba. Dzielę się z Braćmi darami Bożymi – z radością.
7. Harcerz(ka) jest karny(a) i posłuszny(a) rodzicom i wszystkim swoim przełożonym.
Idę, Ojcze, aby wypełnić, nie moją, ale Twoją Wolę – bo tak Ci podobało się… i wykonało się… wszystko, to głos z Krzyża… Niech przenikną do mego serca i niech uczą mnie poczucia obowiązku odpowiedzialności, tak w pracy i myśleniu, czci dla tych,
którym zawdzięczam życie i serce. Ład myśli i czynów, to ład współżycia z Rodzicami, z Zwierzchnikami i Podwładnymi.
8. Harcerz(ka) jest zawsze pogodny(a).
Uśmiechnij się do Ojca Niebieskiego. Uśmiechnij się do Brata i Zbawcy Twojego – Chrystusa.
Uśmiechnij się do utrudzonej Matki Twej w czterech ścianach domu rodzinnego. Uśmiechnij się do Ojca, który wrócił znużony pracą. Uśmiechnij się do tych, co ciebie otaczają. Uśmiechnij się do zagniewanych, obrażonych, smutnych, cierpiących. Uśmiechnij się do tych co Cię mają w nienawiści.
9. Harcerz(ka) jest oszczędny(a) i ofiarny(a).
Jesteśmy zbyt biedni, byśmy mogli być rozrzutni, wystawni, nieobliczalni… Jest wokół nas zbyt wiele głodnych i opuszczonych – byśmy zmarnowali dobra, które im się należą. Staraj się wiele posiadać, by móc wiele dawać potrzebującym. Lepiej dawać, niż brać… Kubek wody podany spragnionemu, otwiera bramy niebios… i rodzi radość i szacunek. Kropla – do kropli – rodzi potok, który niesie radość…
10. Harcerz(ka) jest czysty(a) w myśli, mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.
Świat czystych, prawdomównych, wstrzemięźliwych, tworzy nowych ludzi plemię, jakich jeszcze nie widziano (E. Małaczewski), których pragną nowe czasy. Jeszcze brak jest odważnych, by przezwyciężyć brud, niechlujne moce, niewstrzemięźliwość.
Stanę w szeregu odważnych i wolnych sercem – by służyć odradzającej się Ojczyźnie wolnością od nałogów. Świat należy do trzeźwych i czystych.
Józef Antoni Poniatowski książę herbu Ciołek (ur. 7 maja 1763 w Wiedniu, zm. 19 października 1813 w Lipsku) – polski generał, minister wojny i Wódz Naczelny Wojsk Polskich Księstwa Warszawskiego, marszałek Francji (za: wikipedia).
[more]

Syn Andrzeja Poniatowskiego, marszałka-lejtnanta (generała dywizji) w służbie austriackiej i Teresy z książąt Kinskich, rodu czesko-austriackiego. Urodził się w pałacu Kinskich przy Freyung 4 w Wiedniu, wychowany w Wiedniu i Pradze, stał się Polakiem z wyboru, dzięki opiece stryja, króla polskiego, z którym pozostał blisko związany aż do jego śmierci, uniknął wynarodowienia. Matka była damą dworu Marii Teresy, a sama cesarzowa została matką chrzestną starszej siostry Józefa, której na cześć władczyni dano imiona Maria Teresa. W kosmopolitycznym świecie przedrewolucyjnej arystokracji z własną matką rozmawiał po francusku, a z rodziną ojca i służbą po polsku – tymi językami więc posługiwał się swobodnie, jak i oczywiście niemieckim. Już jako młodzieniec spędzał także czas w Warszawie ze stryjem królem Stanisławem, którego potem reprezentował oficjalnie na pogrzebie Marii Teresy. Ze Stanisławem Augustem i biskupem-historykiem Adamem Naruszewiczem odbyli w 1787 podróż do Kaniowa i Kijowa w celu spotkania się z cesarzową Katarzyną II.
Młody Józef (zgodnie z własnymi predylekcjami) od dziecka szkolony był z myślą o służbie wojskowej, chociaż książę Pepi (bo tak go z czeska przezwano) uczył się również np. gry na instrumentach klawiszowych – przenośny instrument towarzyszył mu nawet w czasie wypraw wojennych. Jak ojciec (który umarł, gdy Józef miał 10 lat), wstąpił do wojska austriackiego, gdzie w 1780 został porucznikiem, a w 1788 doszedł do stopnia pułkownika i został adiutantem cesarza Józefa II. W 1786 został kawalerem Orderu Świętego Stanisława. W 1788 walczył w wojnie austriacko-tureckiej. 24 kwietnia został poważnie ranny prowadząc szturm na oblężoną twierdzę Šabac w Serbii. Pod Šabacem Poniatowski ocalił też życie o kilka lat młodszemu koledze, księciu Karolowi Filipowi Schwarzenbergowi, przyszłemu pogromcy Napoleona w bitwie pod Lipskiem, w której polski książę poniósł śmierć.
Chociaż kariera w armii cesarskiej zapowiadała się całkiem obiecująco, Poniatowski nie wahał się, gdy w 1789 na życzenie króla i sejmu wezwany został do służby w wojsku polskim (było to jednak z jego strony wyrzeczenie, bo tracił środowisko przyjaciół, z którymi się wychował – w przyszłości ten temat nieraz poruszy). Otrzymał (wraz z Kościuszką i trzema innymi) stopień generał-majora i dowództwo IV Dywizji, stacjonującej w województwach bracławskim i kijowskim. Był to okres obrad Sejmu Czteroletniego uwieńczonych uchwaleniem Konstytucji 3 maja. Sam książę był entuzjastycznym zwolennikiem Konstytucji (członkiem Zgromadzenia Przyjaciół Konstytucji Rządowej), która została przeforsowana poniekąd podstępem i w drodze zamachu. Zamek królewski był otoczony przez wojsko Poniatowskiego, a on sam znajdował się na sali z grupą ułanów – wszystko dla uniemożliwienia przeciwnikom ustawy ewentualnej akcji zbrojnej.
W okresie poprzedzającym wybuch wojny polsko-rosyjskiej 1792 Poniatowski poświęcił się pracy na polu organizacji i poprawy stanu małej, zaniedbanej armii polskiej i wyćwiczenia wojska, uzyskując w tym zakresie znaczne sukcesy i dowodząc swych wybitnych umiejętności wojskowych. 6 maja 1792 otrzymał dowództwo nad całością wojsk koronnych nad granicą rosyjską na Ukrainie i już wkrótce dowodził tym wojskiem w wojnie z Rosją. Wobec wielkiej przewagi przeciwnika, zgodnie z ówczesnymi regułami sztuki wojennej, starał się głównie o zachowanie podległych mu oddziałów wojska. Zręcznie i szczęśliwie przeprowadził ich odwrót z kresów ukraińskich poprzez Wołyń, na Lubelszczyznę.
W bitwie pod Zieleńcami 18 czerwca (gdzie, jak to było w jego zwyczaju, kiedy jedna z kolumn polskich załamywała się, dał przykład osobistego męstwa) zwyciężył jeden z korpusów rosyjskich – Arkadija Markowa. Ta pierwsza od czasów Jana III Sobieskiego zwycięska bitwa armii polskiej stała się okazją do ustanowienia orderu Virtuti Militari, którym król nagrodził w pierwszej kolejności Poniatowskiego i Kościuszkę. Po 5-dniowej obronie rubieży Bugu (bitwa Kościuszki pod Dubienką 18 lipca), musiał opuścić linię rzeki. Główną trudnością, z jaką wódz i armia borykali się w ciągu całej kampanii, był niemal całkowity brak dostaw i zaopatrzenia z Warszawy – np. brak amunicji armatniej uniemożliwiał ufortyfikowanie się i przyjęcie pozycji obronnych. Na wiadomość o akcesie króla, który nie wierzył w możliwość pokonania Rosjan, do Targowicy (a tym samym kapitulacji i oddaniu armii, która chciała i mogła walczyć dalej, do dyspozycji wroga), w rozpaczliwej walce (ostatnia potyczka pod Markuszowem 26 lipca) szukał śmierci. Decyzję króla skomentował: „Na taką nikczemność nie byłem przygotowany” oraz że „raczej należało bić się do zgonu, niż oddychać hańbą”. Był przeciwny jakimkolwiek układom z państwami rozbiorowymi; mimo realnej oceny sytuacji politycznej i świadomości nikłych efektów w zakresie odbudowy polskiej potęgi militarnej, stał niezmiennie na stanowisku kontynuowania walki o utrzymanie niepodległości; protestował, bezskutecznie, przeciwko porozumieniu zawartemu przez Stanisława Augusta z Katarzyną i wzywał króla, by broniąc do końca niepodległości, stanął osobiście na czele armii; już w 1792 przestrzegał króla przed poniżającymi układami, które – jak słusznie przewidywał – doprowadzą do całkowitego upadku państwa.
Nie zdecydował się natomiast na proponowany mu zamach i porwanie króla, którego poczynania określił jako „podłość”. Wraz z wielu innymi zgłosił dymisję, żegnany z uwielbieniem przez wojsko: żołnierze kazali wybić medal pamiątkowy od wojska dla wodza i napisali list do matki księcia w Pradze, dziękując jej za tak znakomitego syna. Wyjechał z kraju do Wiednia (skąd bezskutecznie wyzywał marszałka Targowicy Szczęsnego Potockiego na pojedynek), a potem dalej (władze rosyjskie domagały się, a trwożny Stanisław August też nalegał, aby opuścił i Wiedeń), w zachodnią Europę ogarniętą spazmami rewolucji francuskiej.
W 1792 r. w liście do króla (korespondowali po francusku) ks. Józef wyraził opinię, że aby ocalić Polskę i zachować ją jako wielką potęgę, powinien był on już na początku tej kampanii, ponieważ nie była ona należycie przygotowana wojskowo, poruszyć cały kraj, poprowadzić osobiście na koniu szlachtę (do walki), uzbroić miasta i uwolnić chłopów.
Bezpośrednim rezultatem wojny polsko-rosyjskiej był II rozbiór Polski, była ona jednak chrztem bojowym polskiej kadry dowódczej (wielu z nich będzie walczyć dalej w rozlicznych kampaniach, aż do upadku Napoleona) i rozpoczęła cztery dekady (wliczając powstanie listopadowe) najbardziej intensywnych walk o niepodległość Polski.
Wezwany listownie przez Stanisława Augusta, który chciał zwiększyć swoje wpływy na losy insurekcji, a i w burzliwych momentach mieć bratanka przy sobie, Poniatowski wraz z Michałem Wielhorskim przybyli zza granicy i 27 maja koło Jędrzejowa stawili się w obozie Kościuszki. Książę przyłączył się do powstania jako żołnierz-ochotnik, nie domagając się od byłego podwładnego żadnej posady. Odmówił natomiast przyjęcia dowództwa powstania na Litwie, gdzie naczelnik potrzebował kogoś na miejsce dymisjonowanego Jasińskiego, proponując w zamian do tej roli Wielhorskiego. Sam chciał być w okolicach Warszawy, blisko stryja, który jego obecności potrzebował. Bił się tam dzielnie od lipca przed i w czasie oblężenia stolicy przez Prusaków, przeciwko którym, przejąwszy sektor obrony miasta od odkomenderowanego na Litwę Mokronowskiego, w pierwszej połowie sierpnia prowadził skuteczne akcje ofensywne (Góry Szwedzkie, obecne Bemowo). W obronie Powązek 26 sierpnia dowodził nieszczęśliwie, ale z największym poświęceniem i narażeniem życia, był wtedy ranny, przygnieciony przez postrzelonego konia (poważniejsza wersja takiego wypadku będzie miała miejsce w czasie odwrotu spod Moskwy). Z poświęceniem walczył również w październiku na linii Bzury – walki te, kosztem ciężkich strat, odwróciły uwagę Prusaków od wycofującego się do Warszawy korpusu Dąbrowskiego. Udział ks. Poniatowskiego w powstaniu był jednak trudny z powodu pokrewieństwa z pogardzanym królem, braku dobrej współpracy wojskowej z Kościuszką, Zajączkiem i Dąbrowskim (chociaż sam naczelnik dążył do zwiększenia zaangażowania księcia w sprawy powstania), jak i wpływów oraz akcji radykałów z Kołłątajem na czele. Po Maciejowicach, już za naczelnika Wawrzeckiego, działającego pod wpływem Zajączka, stosunki między kierownictwem insurekcji a frakcją dworską powstańców stały się bardzo napięte.
Po klęsce powstania ks. Józef pozostał przez jakiś czas w Warszawie (jego majątki ziemskie skonfiskowano), ale odmówiwszy przyjęcia posady w armii carycy, jak i zadeklarowania lojalności wobec władz rosyjskich, dostał polecenie opuszczenia stolicy i w kwietniu 1795 wyjechał jeszcze raz do Wiednia. Po śmierci Katarzyny II car Paweł I (który, lepiej nastawiony do Polaków, uwolnił Kościuszkę i wielu innych) zwrócił Poniatowskiemu majątki i usiłował znowu zatrudnić go w armii rosyjskiej, od czego ks. Józef wykręcał się pod pozorem złego stanu zdrowia wynikłego z niewyleczonych ran. W 1798 zmarł na przymusowej emigracji wPetersburgu jego stryj Stanisław August Poniatowski. Poniatowski udał się tam na pogrzeb stryja i pozostał kilka miesięcy celem pozałatwiania niezbędnych formalności prawnych i spadkowych, jak i uregulowania stosunków z carem Pawłem i jego dworem. Stamtąd wrócił do będącej wtedy pod panowaniem pruskim Warszawy.
W Polsce przebywał wówczas głównie w swych rezydencjach – warszawskim Pałacu Pod Blachą i podwarszawskiej Jabłonnie. W tych latach pozostawał politycznie względnie nieaktywny, a hulaszczy tryb życia jego i skupionego wokół niego środowiska budził powszechną krytykę. Od 1801 gościł w Pałacu Łazienkowskim przez parę lat brata straconego przez rewolucję francuską Ludwika XVI, przyszłego Ludwika XVIII, który wraz z rodziną i dworem potrzebował schronienia. W 1802 z powodu niezałatwionych spraw związanych z sukcesją po Stanisławie Auguście przebywał przez kilka miesięcy w Berlinie, gdzie wynegocjował pewne zmiany dla poprawienia sytuacji w Warszawie i nawiązał pełne kurtuazji stosunki z pruską parą królewską. W Polsce po trzecim rozbiorze, uciskanej i pozbawionej wszelkiej państwowości żył jak książę udzielny, co oczywiście nie pozostawało niezauważane. Przez całe życie otoczony pięknymi kobietami, nigdy się nie ożenił. Miał dwóch synów z dwóch nieformalnych związków, z których najważniejszy był ostatni, z Zofią Czosnowską, z domu Potocką, matką młodszego syna Karola Józefa Poniatowskiego. Bezwzględnym zarządcą jego domostwa i dworu, jak i w wielu sprawach jego własnej osoby była natomiast Henrietta de Vauban, osoba o 10 lat starsza, którą sprowadził za sobą z Wiednia. Marszałkowi Davout zaniepokojonemu jej konszachtami, Napoleon doradzał ignorowanie tej „próżnej” kobiety, a przyszli biografowie księcia będą ubolewać nad takim stanem rzeczy.
W listopadzie 1806, kiedy Prusacy zagrożeni przez Napoleona gotowali się do opuszczenia Warszawy, Poniatowski na wezwanie króla Fryderyka Wilhelma III zgodził się zarządzać stolicą i stanął na czele milicji miejskiej, organizowanej przez zamożną część społeczeństwa miasta. Pod koniec tego roku, po wejściu wojsk Joachima Murata do Warszawy, zaistniała kwestia, kto ma przewodzić polskim żołnierzom w nowym przymierzu z Francją. Dawni powstańcy i legioniści chcieli aby armią polską dowodził Jan Henryk Dąbrowski, ale Napoleona przekonano, że zasłużony generał nie posiadał odpowiednich kontaktów i powiązań wśród wpływowych kręgów w kraju. Po dłuższych pertraktacjach z Muratem (z którym zresztą szybko się zaprzyjaźnił) i perswazji Józefa Wybickiego, Poniatowski zdecydował się wystąpić po stronie Napoleona i przyjąć na siebie odpowiedzialność za nowo powstające wojsko. 7 grudnia Murat obwieścił go „naczelnikiem siły zbrojnej”, 14 stycznia 1807 został dyrektorem wojny Komisji Rządzącej uformowanej pod przewodnictwem Stanisława Małachowskiego. W lipcu powstało i miało nadaną konstytucję Wielkie Księstwo Warszawskie, w którego rządzie Poniatowski został ministrem wojny 7 października, ale nie ufający mu jeszcze w pełni Napoleon pozostawił komendę militarną w rękach Davouta, który w przeciwieństwie do Murata zupełnie do Poniatowskiego nie był przekonany. Dowódcą naczelnym sił zbrojnych Księstwa Poniatowski został dopiero 21 marca 1809, na krótko przed wybuchem wojny austriacko-polskiej.
Poświęciwszy się całkowicie rozwojowi i organizacji nowej armii polskiej i jej infrastruktury, borykając się z niechęcią Henryka Dąbrowskiego i wielu dawnych legionistów, a szczególnie nienawiścią gen. Zajączka (któremu, nie będąc człowiekiem małostkowym, minister wojny załatwił podwyżkę pensji; sam swojej nie pobierał, żeby nie obciążać skarbu), ks. Józef stopniowo zdobywał sobie zaufanie ogólne i przywiązanie wojska. W piśmie do Napoleona w 1807 lojalnie tłumaczył Kościuszki odmowę współpracy z cesarzem francuskim przeszłymi rozczarowaniami i wyjątkową odpowiedzialnością moralną naczelnika powstania. Jakkolwiek najwięcej poświęcał się sprawom wojskowym, pozostawił swój ślad również w innych dziedzinach działalności publicznej. I tak np. w rządzie Księstwa w październiku 1808 domagał się, żeby posady wójtów były przyznawane chłopom, a nie jak to było przyjęte lokalnej szlachcie, oskarżanej o „ucisk włościan” i doprowadził do dopuszczenia takiej możliwości. W 1809 argumentował, że sądy powinny być zobowiązane do jednorodnego stosowania bardziej postępowego kodeksu napoleońskiego, a nie według ich uznania również dawnej Konstytucji 3 maja, czy prawa pruskiego, aby uniknąć arbitralności w decyzjach sądowych. Minister wojny jako założyciel Szkoły Lekarskiej, która w 1816 stała się częścią nowo powstającego Uniwersytetu Warszawskiego, jest współzałożycielem i tej instytucji. W 1809 bronił Żydów usuwanych decyzją władz z głównych ulic Warszawy, a w 1812, upraszany przez starszych społeczności żydowskiej, aby młodzi poborowi Żydzi mieli w wojsku możliwość przestrzegania swoich powinności religijnych, nie widząc sposobu pogodzenia tego z praktyką i dyscypliną wojskową, zdecydował się zwolnić ich od poboru, a tym samym od uczestnictwa w wojnie z Rosją. Nie zareagował na propozycje najpierw współpracy z Prusami przy tworzeniu nieokreślonego „Księstwa Wielkopolskiego” (1807), a potem (1811, za pośrednictwem Adama Jerzego Czartoryskiego) przejścia z wojskiem na stronę władcy Rosji, Aleksandra I, który w zamian miał rzekomo zamiar odbudować Polskę w granicach przedrozbiorowych. A samego Poniatowskiego zaborcy kusili w tym okresie wysokimi pozycjami, z koroną polską włącznie.
Na wiosnę roku 1809 stawił czoło dwukrotnie przeważającym siłom inwazji austriackiej pod wodzą Ferdynanda d’Este; w nierozstrzygniętej bitwie pod Raszynem 19 kwietnia zaimponował swoim i przeciwnikom bohaterstwem osobistym.
Podjąwszy na radzie wojennej, mimo opozycji francuskiego rezydenta i polskich radykałów („jakobinów”), domagających się uzbrojenia ludu i obrony stolicy, decyzję o oddaniu Warszawy, wykorzystał moment zaskoczenia, przeprowadzając ofensywę po wschodniej stronie Wisły, na terenach zaboru austriackiego. 14 maja zdobyty został Lublin, 18 maja Sandomierz z jego jedynym w tym rejonie głównym mostem przez Wisłę, 20 maja nocnym atakiem opanowana została forteca w Zamościu razem z 2000 jeńców i 40 armatami i wreszcie 27 maja zajęty został Lwów. W ten sposób doprowadził do załamania się ofensywy armii austriackiej i opuszczenia przez nią Warszawy.
2 czerwca na polecenie cesarza Napoleona I powołał na wyzwolonych terytoriach Rząd Centralny Wojskowy Tymczasowy Obojga Galicji.
15 lipca wkroczył zwycięsko do Krakowa (wchodząc do miasta skoczył z brawurą na koniu na blokujący ulicę i most szwadron huzarów rosyjskich, z których kilku „wywróciło koziołka”), gdzie celebrowany jako bohater przez mieszkańców dawnej królewskiej stolicy pozostał do końca roku, nadzorując tymczasowy rząd galicyjski funkcjonujący na wyzwolonych ziemiach. Był to kulminacyjny punkt kariery księcia, który też czuł, że jego obecność była najlepszą gwarancją, że Kraków, którego Austriacy nie przestawali się domagać, pozostanie w polskich rękach. Podpisał ustawę autorstwa Kołłątaja dotyczącą reformy Uniwersytetu Jagiellońskiego i systemu szkolnictwa, ale pomny jego roli w radykalnych ekscesach insurekcji, na osobiste spotkanie się nie zgodził. Wojna austriacko-polska uwieńczona została traktatem pokojowym z 14 października, powiększającym obszar Księstwa Warszawskiego o tereny Nowej Galicji i cyrkułu zamojskiego. Dzięki sukcesom w samodzielnym prowadzeniu działań wojennych Poniatowski zdobył bezwzględne zaufanie i szacunek Napoleona i Francuzów, a jego imię odbiło się echem w Europie. W Polsce miał, mimo zarzucanych mu – często niesłusznie – błędów i niedociągnięć w dziedzinie administracyjnej, ogromny autorytet; szczególnie uwielbiany był przez wojsko, gdyż potrafił dbać o warunki bytowe żołnierzy, jak też nawiązywać doskonały kontakt z szeregowymi.
W kwietniu 1811 Poniatowski udał się na cztery miesiące do Paryża – oficjalnym powodem były uroczystości chrztu syna Napoleona. Ks. Józef reprezentował tam króla saskiego i księcia warszawskiego Fryderyka Augusta I, u którego w Dreźnie często w charakterze oficjalnym bywał (według uporczywych pogłosek kochała się w nim królewska córka Maria Augusta Nepomucena). W Paryżu w spotkaniach z cesarzem i jego generałami uczestniczył też w przygotowaniach do wojny z Rosją, a wolne chwile spędzał z piękną siostrą Napoleona Pauliną Borghese w jej podparyskiej rezydencji. Uważał, że optymalna dla Wielkiej Armii w wyprawie na Moskwę byłaby trasa południowa, przez Ukrainę (gdzie klimat był cieplejszy i łatwiej byłoby koordynować ewentualną akcję z Turcją), a w wypadku odrzucenia tej propozycji gotów był maszerować na Wołyń sam z korpusem polskim, licząc na wsparcie ze strony polskiego powstania, które było tam przygotowywane. Napoleon na żadną z tych opcji się nie zgodził. Poniatowski otrzymał dowództwo części V Korpusu Wielkiej Armii liczącego ok. 32-36 tys. żołnierzy.
Podczas kampanii 1812 w drodze na Moskwę walczył w awangardzie i odznaczył się wielokrotnie: pod Smoleńskiem 17 sierpnia, Borodino 7 września, Czyrykowem 29 września, Winkowem. Po Borodino przyszłość kampanii widział czarno i doradzał wstrzymanie dalszej ofensywy. Po wkroczeniu do Moskwy, w przeciwieństwie do Napoleona, był już przeświadczony o ostatecznej porażce, co jednak nie wpłynęło na jego wolę walki – nadal prowadził osobiście natarcia kawalerii. Pod Winkowem 18 października uchronił Murata od kompletnej porażki z rąk Kutuzowa, ale za to utracił poległego w boju szefa sztabu armii Księstwa Stanisława Fiszera. Ciężko kontuzjowany 29 października w bitwie po Wiaźmą, próbował kontynuować aktywną służbę, ale po kilku dniach zmuszony był do zdania komendy korpusu (przekazanej Zajączkowi) i podróżowania dalej na zachód w powozie z dwoma rannymi przybocznymi (do końca życia do zdrowia w pełni nie powrócił). Przy przeprawie przez Berezynę ledwie uniknęli niewoli rosyjskiej, ale ostatecznie 12 grudnia dotarli do Warszawy.
Po katastrofie armii napoleońskiej Poniatowski podjął od razu pracę nad odtworzeniem wojska polskiego. W 1813 r. przeciwstawił się naleganiom rządu i opinii polskiej, skłaniającej się do ugody z Aleksandrem I. Sam też nie przyjął oferty Aleksandra dotyczącej amnestii i współpracy. Częściowo uformowaną armię wyprowadził z Warszawy 5 lutego, unikając posuwających się na zachód wojsk rosyjskich, z czasem docierając do Krakowa. W 1813 powstała nowa formacja wojskowa – pułki chłopskiej kawalerii, Krakusi; pułk Krakusów będący częścią nowej armii ks. Józefa wsławi się walecznością w nadchodzącej kampanii. W Krakowie książę zwlekał jeszcze parę tygodni, przeżył ostatnie dramatyczne wahania nad wyborem słusznej drogi, przygotowywał żołnierzy do następnej próby. Wreszcie pożegnał się z Zofią Czosnowską oraz Henriettą Vauban i unikając znowu zbliżających się Rosjan, 7 maja wyruszył z wojskiem w dalszą drogę, czy z intencją powrotu, nie wiadomo.
Poprowadził kilkunastotysięczną armię przez Austrię do Saksonii, gdzie jako dowódca VIII korpusu Wielkiej Armii, walczył pod Lützen, następnie bronił pasma gór czeskich i walczył na lewym brzegu Łaby. 9 września pod Löbau VIII (polski) Korpus stoczył bitwę z przeważającą siłą i utrzymał się na pozycjach. 10 października pod Zedtlitz generał Pahlen usiłował zatrzymać maszerujące polskie kolumny. Poniatowski poprowadził szarżę kawalerii i w krwawej bitwie wziął 500 jeńców, przełamał opór przeciwnika i umożliwił sobie dalszy postęp w kierunku Lipska. 12 października, już blisko Lipska z Muratem, zostali przy śniadaniu zaskoczeni przez oddziały wroga. Poniatowski wskoczył na konia, przebił się i sprowadziwszy na czas kawalerię polską uratował sytuację. Zarekomendowany przez Murata, został w pierwszym dniu bitwy pod Lipskiem, 16 października, mianowany przez Napoleona marszałkiem Francji, co było jedynym takim wyróżnieniem dla cudzoziemca. W przeciągu długotrwałej bitwy prowadził ułanów i piechotę do walki, organizował z Macdonaldem ostatnie próby obrony, parokrotnie ranny. Zdołał przekroczyć rzekę Pleisse, chociaż utonął pod nim koń; na apele przybocznych aby się poddał odpowiadał odmownie. Był to 19 października i Poniatowski wykonywał swój ostatni rozkaz – osłonę odwrotu armii francuskiej. Mając za sobą przedwcześnie wysadzony most na Elsterze, znowu ciężko raniony, rzucił się z koniem do wezbranej rzeki i został omyłkowo ostrzelany przez Francuzów stojących na drugim brzegu[7]. Tam zginął, prawdopodobnie zastrzelony przez sojuszników (co francuscy historycy potwierdzili dopiero w roku 2005). Na ostatnich etapach przed śmiercią byli z nim Kicki, mały oddział Krakusów pod kpt. Puzyną, polski artylerzysta płk. Jakub Redel i Francuz kpt. Hipolit Blechamps, który jeszcze wskoczył do rzeki, żeby Poniatowskiego ratować i przypłacił to życiem.
Ostatnim aktem politycznym naczelnego wodza było szybkie, podczas kiedy Rosjanie stopniowo zajmowali Polskę, zorganizowanie nowej siły zbrojnej (na miejsce wojsk niemal doszczętnie zdewastowanych w rezultacie kampanii moskiewskiej) i wyprowadzenie jej z kraju celem kontynuowania walki. Manewr ten opłaciłby się sowicie, gdyby kontrofensywa Napoleona w roku 1813 zakończyła się sukcesem.
Zwłoki jego sprowadzono z Lipska do Polski we wrześniu 1814 i złożono w podziemiach kościoła św. Krzyża w Warszawie. Zgodnie z wolą Senatu Rządzącego Wolnego Miasta Krakowa oraz zgodą cara Aleksandra, 22 i 23 lipca 1817 roku zwłoki księcia zostały uroczyście złożone w katedrze na Wawelu[8] (co zapoczątkowało tradycję chowania tam bohaterów i wieszczów) – na różnych etapach przyczynili się do tego Dąbrowski, Sokolnicki, Stanisław Mokronowski, a przede wszystkim ks. Adam Czartoryski. W 1829 r. w Warszawie zaprezentowano naturalnej wielkości model klasycyzującego pomnika dłuta Bertela Thorvaldsena. Na jego podstawie wykonano odlew, nad którym prace zostały ukończone w sierpniu 1831 (a więc w ostatnich miesiącach Powstania Listopadowego). Zgoda władz rosyjskich na ustawienie pomnika została cofnięta a ukończony odlew najpierw został przewieziony do Modlina, a następnie po 1840 wywieziony przez Iwana Paskiewicza do Homla. Odzyskany w ramach akcji rewindykacji zabytków i dzieł sztuki, w 1923 ustawiony w Warszawie na placu Saskim, zniszczony podczas II wojny światowej (obecny pomnik stojący na Krakowskim Przedmieściu to nowy odlew, ofiarowany po wojnie przez Duńczyków). Wkrótce po śmierci Poniatowskiego rozwinął się w Polsce swoisty kult postaci księcia, stanowiący polską wersję legendy napoleońskiej. On sam był zawsze inspiracją dla bojowników o wolność Polski, a w szczególności dla powstańców z listopada 1830, z których wielu walczyło dawniej pod jego komendą. Jego postać była wzorem dla wielu polskich osobistości wojskowych, z Józefem Piłsudskim na czele. Księstwo Warszawskie, które Napoleon ustanowił, a Poniatowski obronił, pozostało w zmieniających się postaciach („Królestwo Polskie”) jako szczątkowa państwowość polska do końca okresu rozbiorów. Gdyby upadło w 1809, nie powstałoby Królestwo Polskie i nie zaistniałaby historyczna szansa dla powstania listopadowego. W tragicznie szarych czasach upadku niepodległej Polski, postać błyskotliwego arystokraty-wojownika-polityka, który przeżył życie wśród elity Europy, śmiercią gardził, przykład dać potrafił i z prostym żołnierzem się bratał, podnosiła na duchu i dodawała ojczyźnie blasku. Ponowny rozwój kultu księcia jako polskiego bohatera nastąpił w początku XX wieku, wraz z odżywającymi tendencjami niepodległościowymi. Jego wynikiem są m.in. naukowe opracowania jego biografii pióra Szymona Askenazego i Adama Skałkowskiego.
Odznaczony był Orderem Orła Białego (1787), Orderem Świętego Stanisława (1786), Orderem Virtuti Militari (1792), pruskim Orderem Czarnego Orła i Orderem Czerwonego Orła (1802), Legią Honorową, Orderem Obojga Sycylii, kawaler maltański od 1798. [9]
Ciekawy artykuł o Polonii w Niemczech „Liebe ohne Grenzen” z niedzielnego wydania DIE WELT z dnia 18.04.2010. M. in. też kilka słów o harcerstwie Druha Andrzeja Grodzkiego z Bonn. Przy okazji pozdrawiamy !
[more]
Pfadfinderbewegung ist die größte Jugendbewegung der Welt. Sie begann 1907 in England und erfuhr ein rasche Ausbreitung. Schätzungsweise gehören ihr derzeit mehr als 38 Millionen Kinder und Jugendliche weltweit an. Die Anzahl der Altpfadfinder beträgt heute ca. 58 Millionen Pfadfinder. Die Pfadfinderbewegung ist offen für Menschen aus allen Kulturen und Glaubensbekenntnissen.
Der Schutzpatron der Pfadfinder ist der Ritter St. Georg, der einen Drachen getötet haben soll. Nach seinem Vorbild sollen Pfadfinder ritterlich und ehrlich handeln, anderen Menschen Freund sein, Hilfsbedürftige und Schwache unterstützen und die Umwelt schützen. Das Abzeichen der männlichen Pfadfinder ist eine Lilie, das der weiblichen ein Kleeblatt.
[more]
Die Gründung der Pfadfinderbewegung lässt sich auf einen Mann zurückführen: Robert Stephenson Smyth Baden-Powell; kurz genannt B.P.
Baden-Powell beschäftigte sich als Kavallerieoffizier viel mit der Aufklärungsarbeit (engl. scouting). Das Schleichen, Spähen und Spurenlesen kam seinem Abenteuergeist eher entgegen als Formationsreiten. Die Arbeit eines Spähers oder Kundschafters erforderte gänzlich andere Handlungsmuster als die sonstigen Aufgaben der Kavallerie. Während üblicherweise perfekte Beherrschung des Pferdes und schnelles Reagieren auf Kommandos gefragt war, musste ein Kundschafter vor allem Aufträge eigenständig erfüllen können und dabei die für seine Entscheidungen nötigen Informationen selbst erfassen. Scouting wurde bald Baden-Powells „Steckenpferd“. Bei der Ausbildung von Kundschaftern in seinem Regiment ab den 1890er Jahren machte Baden-Powell positive Erfahrungen vor allem auch die Motivation der Soldaten betreffend. Über den militärischen Nutzen hinaus sah er imscouting außerdem die Möglichkeit, den Soldaten nützliche Fähigkeiten für ihr Leben nach dem Armeedienst anzutrainieren. Baden Powell schrieb zwei Bücher über das Kundschaften: Reconnaissance and Scouting (1884) und später das so erfolgreiche Aids to Scouting (1899).
1900 erhielt B.P. den Auftrag, eine Polizeitruppe in Südafrika aufzustellen, die South African Constabulary (SAC). Sie sorgte für Ruhe und Ordnung im früheren Kriegsgebiet, übernahm aber auch andere Aufgaben wie die Postzustellung. Die SAC nahm aber auch an Kampfhandlungen teil. Für die SAC entwarf Baden-Powell auch eine am praktischen Nutzen orientierte Uniform: ein Khakihemd mit Krawatte und einen breitrandigen Cowboyhut. Dieser Hut war der Stetson Hat, den die kanadischen Truppen während des ganzen Burenkrieges getragen hatten.[1] Die Pfadfinderuniform, die Baden-Powell später unter den gleichen Gesichtspunkten entwarf, wies eine deutliche Ähnlichkeit mit der SAC-Uniform auf.[2] Aber auch in der Ausbildung der südafrikanischen Polizeitruppe finden wir Parallelen zu den Pfadfindern: Aufteilung in kleine Gruppen, großer Wert wurde auf selbstständiges Denken und Handeln gelegt. Auf militaristischen Drill wurde fast vollständig verzichtet. Auch nach B.P.s Ernennung zum Generalinspekteur der britischen Kavallerie im Jahr 1903 hat sich die von ihm aufgestellte und ausgebildete South African Constabulary bestens bewährt.
Aids to Scouting erschien 1899 während der Belagerung von Mafeking. Baden-Powell wurde durch sein Standhalten gegen die Belagerer zum Nationalheld, und so war es nicht verwunderlich, dass nach der Befreiung Mafekings das Buch von einem Großteil der britischen Jugend gelesen und zu einem Bestseller wurde. 1903 wurde es als Serie in der Zeitschrift Boys of the Empire abgedruckt. Als Folge erhielt Baden-Powell viele Briefe mit Fragen von jungen Menschen. Er beschäftigte sich mit Pädagogik und nahm z.B. Verbindung zu Ernest Thompson Seton auf, der in Nordamerika die Jugendorganisation „Woodcraft Indians“ gegründet hatte. Er nahm in England Kontakt zur Boys´ Brigade auf, die ihn durch ihre Disziplin beeindruckten. Aber B.P. erkannte, dass Soldatenspielen und Bibelstudium zu wenig sind um Jugendliche zu begeistern und nachhaltig zu erziehen. Er bot an einen Verbesserungsvorschlag für das Programm des Verbandes zu machen. 1906 wurde in der Zeitschrift der Boys´ Brigade ein Arbeitsvorschlag von B.P. veröffentlicht, der auf einer ersten jugendgerechten Adaptierung von Aids to Scouting basierte.
Ebenfalls 1906 kam er mit dem britischen Verleger Arthur Pearson ins Gespräch. Dieser bestärkte ihn in seinem Plan, sein militärisches Buch Aids to Scouting weiter umzuarbeiten in ein Buch für die Jugend. Pearson vereinbarte mit B.P., dass dieses Buch im Frühjahr 1908 zuerst in sechs Heften und danach als Gesamtband in seinem Verlagsimperium erscheinen sollte. Zusätzlich plante Pearson die Herausgabe einer Jugendzeitschrift unter dem Titel „The Scout“.
So begann B.P. mit der Überarbeitung, anfangs neben seiner Arbeit als Generalinspekteur der Kavallerie und später zurück gezogen auf dem Land. 1907 führte er das erste Zeltlager mit Jugendlichen durch als Test seines Manuskripts und seiner Ideen in der Praxis. Danach überarbeitete er sein Manuskript und gab es im Dezember 1907 ab. Seine Erfahrung auf Brownsea hatte er bereits vorher in einer eigenen Schrift veröffentlicht. Er achtete bei seiner Form der Jugendarbeit darauf, den Jungen einen Freiraum zur eigenen Entwicklung zu geben und übertrug besonders dem jugendlichen Kornett viel Verantwortung. Nach dem erfolgreichen Test auf der Insel Brownsea, erschien Scouting for Boys von Jänner bis März 1908 in 6 Heften und im Mai 1908 das erste Mal als gebundenes Buch mit Leineneinband. Ab April 1908 erschien die Zeitschrift „The Scout”, sie wurde wie Scouting for Boys ebenfalls vom bedeutenden Verleger Arthur Pearson herausgegeben. Diese Zeitschrift war eine Jugendzeitschrift mit einigen Pfadfinderseiten, die von B.P. und den im ganzen Land entstehenden Pfadfinderpatrullen gestaltet wurden. Diese Zeitschrift stellte die Verbindung zwischen den einzelnen entstehenden Gruppen in ganz Großbritannien her.
Baden-Powell hatte sich eigentlich vorgestellt, dass Pfadfindersippen und -trupps innerhalb schon bestehender Organisationen gebildet werden sollten; zum Beispiel als Jugendarbeit in Kirchen, oder in der YMCA. Pfadfindergruppen entstanden z.B. bei den Boys´ Brigades. Es bildeten sich aber von selbst auch viele unabhängige Pfadfindergruppen, und B.P. entschied, dass nur eine eigene Organisation dieser Bewegung gerecht werden konnte.
1908 wurde ein erstes Pfadfinderbüro in England eröffnet. Erster Leiter war Major Kenneth Maclaren. Im Sommer 1908 fand in Humshaugh in Northumberland das erste offizielle Pfadfinderlager (nach dem Probelager in Brownsea) statt.[3] Die Pfadfinderbewegung wuchs weiter und 1910 nahm B.P. seinen Abschied aus der Armee und widmete sich von nun an ganz der Pfadfinderbewegung.
Die Scoutbewegung war anfangs nur für die Erziehung von Knaben gedacht, aber bei einem der ersten großen Pfadfindertreffen in London tauchte plötzlich eine Mädchen-Patrulle auf, die sich als „Girl Scouts“ bezeichneten. B.P. beschloss einen eigenen Zweig der Pfadfinderei für Mädchen ins Leben zu rufen. 1909 erschienen die ersten Schriften für die Pfadfinderarbeit mit Mädchen: Pamphlet A: Baden-Powell Girl Guides, a Suggestion for Character Training for Girl und Pamphlet B: Baden-Powell Girl Guides, a Suggestion for Character Training for Girls. 1910 wurde die Girl Guides Association in England gegründet. Die führende Persönlichkeit der Pfadfinderinnen war seine Schwester Agnes. Im April 1910 gab es bereits 6.000 Girl Guides in Großbritannien. 1912 erschien als erstes Arbeitsbuch für die Pfadfinderinnen von B.P. und Agnes The Handbook for the Girl Guides or How Girls Can Help to Build Up the Empire. 1918 wurde es durch Girl Guiding von B.P. ersetzt. Ab 1915/16 war auch seine Frau Olave aktiv in Sachen Pfadfinderinnen zuerst in Grafschaft Sussex. Ab März 1916 war sie County Commissioner for Sussex der Girl Guides Association. Im Oktober 1916 wurde sie Chief Commissioner und im Februar 1918 Chief Guide. Agnes war bis 1920 als Präsidentin der Girl Guides Association tätig.
Aber nicht nur Mädchen und junge Frauen wollten Mitglied der Pfadfinderbewegung werden auch jüngere Knaben und junge Männer wollten Pfadfinder werden. So wurden die Wölflinge 1916 und die Rover 1918 gegründet. Mit dem Wachstum der Pfadfinderbewegung entstanden auch „Sonderformen” der Bewegung: 1912 die Seepfadfinder, später auch die Fliegerpfadfinder (Air Scouts).
Die Pfadfinderbewegung breitete sich im ganzen Empire aus, aber auch außerhalb des britischen Weltreiches entstanden erste Pfadfindergruppen, so z.B. schon 1909 in Chile. Auch in Deutschland bildeten sich in diesem Jahr die ersten Pfadfindergruppen, nach der Übersetzung von Scouting for Boys durch Alexander Lion ins Deutsche.
1910 reiste B.P. nach Russland und besuchte die dortigen Pfadfinder. 1912 ging er auf eine Reise um sich ein Bild von den Pfadfindergruppen in Panama, in der Karibik, den USA, in Japan, Australien, Südafrika und Neuseeland zu machen. Schon vor dem ersten Weltkrieg waren 90.000 Jungs und ungefähr 7.000 Mädchen weltweit Pfadfinder.
1920 fand die erste Weltpfadfinderkonferenz und das erste Jamboree statt. Die Weltverbände der Pfadfinder (WOSM) und der Pfadfinderinnen (WAGGGS) wurden gegründet. Die Pfadfinderbewegung war ab nun verstärkt eine Bewegung, die sich für Völkerverständigung und Frieden einsetzte.
B.P. und seine Frau Olave widmeten ihr Leben dem Aufbau und der Pflege der weltweiten Pfadfinderbewegung. Sie unternahmen viele Reisen und Fahrten, um die Ideen der Pfadfinder in die ganze Welt zu bringen und starteten so den Versuch, die Solidarität und das Verständnis unter den verschiedenen Ländern und Kulturen zu wecken und zu fördern, um der Jugend einen friedlichen Weg miteinander umzugehen zu zeigen. Baden-Powell versuchte bis zu seinem Tod 1941 in Kenia, den Kontakt zu den weltweiten Pfadfindern zu halten, und nach seinem Tod verfolgte seine Frau seine Ziele weiter bis auch sie im Jahr 1977 starb. Aber auch nach B.P.s Tod entwickelte sich die Pfadfinderbewegung weltweit weiter und wuchs um ein Vielfaches an.
Knapp 100 Jahre nach Gründung der Pfadfinderbewegung gehörten ihr weltweit über 38 Millionen Menschen in 216 Staaten an. Der hundertjährige Geburtstag im Jahr 2007 wurde überall auf der Welt unter dem Motto „Eine Welt-Ein Versprechen” gefeiert.
„Nachdem sich so die Pfadfinderbewegung von selbst über die ganze Welt ausgebreitet, hat sie folgende Möglichkeiten:
a.) Sie kann aus Einzelnen einen tüchtigen und glücklichen Bürger machen;
b.)sie spannt den Einzelnen in den Dienst an der Gemeinschaft ein;
c.) sie stärkt die Bande zwischen den Gliedern des britischen Reiches durch ihre Bruderschaft
d.)sie fördert zwischenvölkisches Wohlwollen, wieder durch die Bruderschaft, ist somit ein Schritt zum dauernden Frieden.
Związek Harcerstwa Polskiego poza granicami Kraju jest organizacją wychowawczą dzieci i młodzieży mieszkającej poza Polską. Związek kontynuuje ideały przedwojennego ZHP i działa od ponad 60 lat, skupiając harcerstwo polskie w Australii, Argentynie, Francji, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Wielkiej Brytani Prytane
[more]
|
Nasze Korzenie Związek Harcerstwa Polskiego działający poza granicami Kraju jest ideową i organizacyjną kontynuacją harcerstwa zapoczątkowanego w 1910 roku przez Andrzeja Małkowskiego i Olgę Drahonowską-Małkowską i działającego w Polsce do 1939 roku z potrójną służbą – Bogu, Polsce i bliźnim.
W czasie II wojny światowej wśród wojennego wychodźstwa Polaków harcerstwo spontanicznie wznawiało swą działalność we Francji, Anglii, na Bliskim Wschodzie, w Indiach, Afryce i innych krajach oraz w Polskich Siłach Zbrojnych. W 1946 roku na Zjeździe w Enghien pod Paryżem, odbytym z udziałem Przewodniczącego ZHP Michała Grażyńskiego, przyjęto powojenną strukturę ZHP działającego poza Polską i obejmującego wszystkie kraje osiedlenia się Polaków.
Metoda i Programy ZHP pgK stosuje sprawdzone metody harcerskie, oparte na metodach skautowych Lorda Baden-Powella i dostosowane do potrzeb młodzieży polskiej poza granicami Kraju.
Zajęcia odbywają się na zbiórkach gromad zuchowych, zastępów i drużyn harcerskich, patroli wędrowniczych dla starszych dziewcząt i chłopców oraz w koedukacyjnych kręgach starszoharcerskich.
Metoda polega przede wszystkim na samowychowaniu poprzez zdobywanie stopni i sprawności oraz przez wspólne oddziaływanie i przykład osobisty. Programy dostosowywane są stale do potrzeb młodzieży. W ciągu roku odbywają się wycieczki, biwaki, zimowiska, kursy kształceniowe i co najmniej dwutygodniowe obozy letnie oraz kolonie zuchowe.
Więcej na stronie: http://zhppgk.org/ Dziel sie multimediami na Patrz.p
l |
|
| Zmieniony ( 07.10.2011. ) |
W Polsce działają 3 ogólnopolskie organizacje harcerskie.
[more]
Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej to organizacja harcerska, powołana 12 lutego 1989 przez instruktorów z terenu całej Polski. Powstała, aby zjednoczyć wysiłki niezależnych środowisk harcerskich poprzez powołanie alternatywnej ogólnopolskiej organizacji harcerskiej. ZHR jest organizacją non-profit, od 20 kwietnia 2004 zarejestrowany jest jako organizacja pożytku publicznego. Związek opiera swoją działalność wychowawczą na społecznej pracy członków. ZHR odwołuje się do tradycji ideowej skautingu i polskiego harcerstwa, chce kontynuować zasady programowe, metodyczne i organizacyjne Związku Harcerstwa Polskiego lat 1918-1939 oraz twórczo rozwijać dorobek niezależnych środowisk harcerskich działających po 1945 w ZHP i poza nim. ZHR używa tradycyjnego hymnu, odznak i symboliki harcerskiej. Związek wychowuje w oparciu o wartości chrześcijańskie. Jest organizacją otwartą dla wszystkich osób poszukujących wiary, których postawa osobista jest inspirowana Prawem i Przyrzeczeniem Harcerskim, przy czym instruktorki i instruktorzy są chrześcijanami.
Związek Harcerstwa Polskiego jest największą, liczącą oficjalnie 125.297 członków, organizacją wychowawczą dzieci i młodzieży w Polsce. Od prawie stu lat głównym celem działania Związku jest wspieranie wychowania harcerek i harcerzy – stwarzanie warunków do wszechstronnego rozwoju człowieka.
Związek Harcerstwa Polskiego jest ogólnopolskim, patriotycznym stowarzyszeniem, należącym do światowego ruchu skautowego. ZHP jest organizacją otwartą i apolityczną. Wychowuje młodych ludzi na prawych, aktywnych i odpowiedzialnych obywateli w duchu wartości zawartych w Prawie Harcerskim.
Stowarzyszenie Harcerstwa Katolickiego „Zawisza” Federacja Skautingu Europejskiego – organizacja harcerska nawiązująca do skautingu katolickiego ojca Sevina, jezuity, oraz działalności instruktora harcerstwa przedwojennego hm. RP Stanisława Sedlaczka, działająca w Polsce. Od 1995 jest członkiem Międzynarodowego Związku Przewodniczek i Skautów Europy – Federacji Skautingu Europejskiego.